kazanie dla dzieci o talentach
odwrotny. Dzieci o wszystkim zapomną. Dziecko najlepiej zapamiętuje to, w czym aktywnie uczestniczy. Dla bardzo małych dzieci szczególne znaczenie ma zabawa; nie należy jej lekceważyć podczas homilii. Posługiwanie się tylko i wyłącznie przekazem słow-nym jest mało skuteczne, niezależnie od tego, czy mówi się z ambony, czy stojąc
Wiele kontrowersji wzbudził chicagowski kościół luterański, który pozwolił kaznodziei przebranemu za Drag Queen czytać kazanie dla dzieci w świętym miejscu kultu. Jak donosił The Western Journal, w zeszły weekend Aaron Musser, kaznodzieja w kościele luterańskim św. Łukasza na Logan Square powiedział, że zamiast mówić ludziom, jak powinni być szczęśliwi, pokazywał im, co
Książka Nieziemskie Dzieci. O Intuicyjnych Zdolnościach i Ukrytych Talentach Dziewcząt i Chłopców autorstwa Browne Sylvia, dostępna w Sklepie EMPIK.COM w cenie . Przeczytaj recenzję Nieziemskie Dzieci. O Intuicyjnych Zdolnościach i Ukrytych Talentach Dziewcząt i Chłopców. Zamów dostawę do dowolnego salonu i zapłać przy odbiorze!
Jezus ucisza burzę. MATEUSZA 8:18, 23-27 MARKA 4:35-41 ŁUKASZA 8:22-25. JEZUS UCISZA BURZĘ NA JEZIORZE GALILEJSKIM. Jezus ma za sobą długi, męczący dzień. Kiedy nastaje wieczór, proponuje uczniom: „Przeprawmy się na drugi brzeg”, położony naprzeciw Kafarnaum ( Marka 4:35 ). Nad wschodnim brzegiem Jeziora Galilejskiego leży
Kazanie na Narodowe Święto Konstytucji Trzeciego Maja. „Weźmijcie moc Ducha Świętego” J 20,22 – kazanie na Święto Zesłania Duch Świętego. Dzieło Ojca, przez Syna, w Duchu Świętym – Niedziela Trójcy Świętej. Kazanie na Święto Żniwno-Dziękczynne. “Chcę dzisiaj zatrzymać się w twoim domu” Łk 19,5 – Pamiątka
Site De Rencontre En Ligne En France. Pomoce homiletyczne: pieniądze, obraz górnika, kilof, zdjęcie piekarza, zdjęcie ogrodnika, grabie, łopata Witam was drogie dzieci. Wasi rodzice muszą ciężko pracować, aby wam niczego nie brakowało. Kto mi powie jaki zawód mają wasi rodzice? (kapłan pyta dzieci). Dzisiaj przyniosłem wam kilka obrazków pokazujących różne zawody. Pierwszy obrazek przedstawia górnika, który ciężko pracuje w kopalni. Potrzebny mu jest kilof, którym wydobywa węgiel. Kolejny obrazek przedstawia piekarza. Piekarz musi wcześnie rano wstać, aby upiec dla nas chleb. Ostatni obrazek pokazuje ogrodnika, który pracuje w ogrodzie. Potrzebne mu są narzędzia ogrodnicze np. grabie czy łopata. Wszystkie zawody, które przedstawiłem są ciężkie i odpowiedzialne. Potrzeba dużo siły i energii. Za swoją ciężką pracę otrzymują odpowiednie wynagrodzenie (kapłan pokazuje pieniądze). W dzisiejszej Ewangelii również słyszeliśmy o robotnikach i ich zapłacie. W przypowieści, którą Jezus opowiedział ukazuje gospodarza, który poszukiwał robotników do swojej winnicy. Winnica jest to pole w którym rosną winogrona. Gospodarz najmował do pracy o różnych porach: rano, w popołudnie i wieczorem. Z każdym umawia się na zapłatę w postaci jednego denara. Wszystko jest dobrze do momentu zapłaty. Właściciel płaci wszystkim po równo. Zaczyna się szemranie, czyli złe mówienie o gospodarzu. Robotnicy, którzy pracowali najwięcej otrzymują tyle samo co ci, którzy pracowali najmniej. Myślą, że otrzymają więcej niż inni. Skoro gospodarz umawiał się na jednego denara i tyle otrzymali to dlaczego byli niezadowoleni? Ponieważ myśleli, że gospodarz da im więcej i złamie umowę. Gospodarz jest sprawiedliwy i daje wszystkim po tyle samo. Winnica, o której mówi Jezus to nasze życie. Musimy starać się być dobrymi ludźmi i dążyć do osiągniecia życia wiecznego w niebie. Pan Jezus nikogo nie odrzuca i każdemu daje szansę. Na każdego Pan Jezus czeka do ostatniej chwili. Jezus przypomina nam, że każdy ma obowiązek uczciwie pracować na chleb powszedni. Każdy poprzez wysiłek buduje wspólne dobro i pomaga innym. Najpierw musimy się modlić, żyć wiarą, aby później otrzymać przysłowiowego denara czyli życie wieczne. Amen. Podobne artykuły
Niestety czasami zapominamy o tym, że każdy z naszych uczniów ma unikatowy zestaw talentów. A zapominamy o tym, ponieważ jedynie część z nich związana jest z edukacją szkolną. Zastanówmy się jak to zrobić, żeby o tym nie zapominać, ale odkrywać i wykorzystywać talenty naszych uczniów w procesie edukacji, a przez to czynić ją efektywniejszą. Każdy ma talenty Po pierwsze ważne jest uświadomienie sobie, że każdy ma talenty. Nawet uczeń, który bardzo słabo się uczy, ciągle się rozprasza, ciągle patrzy za okno i ciągle nie pamięta jak się dodaje pisemnie. Ale może właśnie teraz przygląda się delikatnie poruszanym przez wiatr listkom dębu, spogląda na przycupniętą na gałęzi bogatkę zwyczajną (parus major) i w ogóle wie, że ptak, którego popularnie nazywamy sikorką tak się właśnie nazywa i w ogóle to zna nazwy polskie i łacińskie większości ptaków latających wokół szkoły, a my się akurat skupiliśmy na tym, że on nie potrafi dodawać pisemnie. W kursie o odkrywaniu talentów przytaczam bardzo ciekawą historię opisaną przez Kena Robinsona w jego głośniej książce The Element: W latach `30. XX wieku pewni rodzice bardzo martwili się zachowaniem swojej małej córeczki Gillian: ciągle się wierciła i nie mogła usiedzieć w miejscu. Dzisiejsi specjaliści zapewne orzekliby, że cierpi na zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi (ADHD), jednak wtedy nie był on znany. Rodzice zabrali więc córeczkę do psychiatry. Ten przez jakiś czas prowadził rozmowę z rodzicami i dziewczynką, po czym poprosił ją, żeby zaczekała na nich w gabinecie, ponieważ on i rodzice chcą jeszcze chwilę porozmawiać. Ów specjalista i rodzice wyszli z gabinetu, ale przed wyjściem z pomieszczenia włączył on radio. Rodzice mieli możliwość obserwacji jak zachowywała się dziewczynka pozostawiona sama z muzyką w gabinecie. Dziewczynka zaczęła spontanicznie tańczyć i poruszała się przy tym z nadzwyczajną lekkością i gracją. Rodzice byli zadziwieni, a lekarz zwrócił się do mamy dziewczynki: Pani Lynne, Gillian nie jest chora. Jest tancerką. Niech pani zabierze ją do szkoły tańca. Gillian Lynne (ur. 1926) jest światowej sławy tancerką, baleriną i choreografem, a o mały włos zostałaby z tego „wyleczona”. Ale my ich nie zauważamy… Nie zauważamy (albo czasami nie chcemy zauważać) talentów, no bo przecież wtedy trzeba by było coś z nimi robić, a my przecież nie mamy na to czasu. Musimy zrealizować program, zdążyć z wszystkimi tematami, myśleć o całej klasie, a nie tylko o jednostkach. Wiadomo, że program zrealizować trzeba, ponieważ jednak każdy z nas powinien wiedzieć jak się dodaje pisemnie i to nawet nie z tego powodu, że mu to się kiedyś w życiu przyda (jak mu się smartfon z kalkulatorem zepsuje), ale, z tego powodu, że po prostu jakąś bazę wiedzy ogólnej każdy z nas musi mieć, żeby rozumieć świat. Więcej o tym, jak realizować angażującą edukację znajdziesz w tym podręczniku: Jak Uczyć Skuteczności ZOBACZ PODRĘCZNIK A co gdyby tak odkryć i wykorzystywać talenty uczniów? Może by przygotować kilka kart pracy i rozdzielić je pomiędzy uczniów zgodnie z ich poziomem zainteresowania w naszym przedmiocie. Może by zainspirować uczniów do prezentacji swoich talentów z jednoczesnym pomyśleniem o tym, jak indywidulny talent może wpisywać się na nauczany przez nas przedmiot. Może pomóc uczniom odkryć im ich talenty i wokół nich budować motywację do tego co będzie w przyszłości. Bo tak naprawdę to przecież temu służy szkoła… Odkrycie talentów daje ogromną siłę motywacyjną Każdy z nas chcę, żeby mu coś w życiu wychodziło, każdy chcę być w czym dobry, mieć poczucie spełnienia, kontroli nad przynajmniej małym fragmentem rzeczywistości i właśnie to daje nam odkrycie swoich talentów. Kiedy pomożemy uczniom odkryć w czym są mocni będzie nam o wiele łatwiej wyzwolić u nich motywację do nauki i działania, a nam będzie się pracowało łatwiej i z większą satysfakcją. W takim razie jak odkrywać talenty? Schemat odkrywania talentów jest prosty: Po prostu najlepiej się przekonać o tym, w czym mamy talenty, robiąc to: jeśli się w tym odnajdujemy, dobrze nam to wychodzi i sprawia nam frajdę – to prawdopodobnie jest to nasz talent, a jeśli nie to prawdopodobnie nie jest. Uwaga! Pamiętajcie o tym, że działanie zgodnie z naszymi talentami wcale nie oznacza, że będzie ono łatwe. Właśnie największą satysfakcję sprawia nam maksymalne wykorzystywanie swoich talentów kiedy jest to nas trudne (czyli musimy wykorzystywać maksimum swoich umiejętności), ale jednocześnie nam to wychodzi. W fazie obserwacji najlepiej oczywiście kiedy pozwalamy naszym uczniom przyglądać się samym sobie (ewentualnie pomagać sobie w procesie grupowym), natomiast u młodszych dzieci, które jeszcze nie potrafią przyglądać się sobie i dokonywać skomplikowanych analiz warto zastosować metodę obserwacji. Co również ważne jeśli pracujemy z młodzieżą lub nawet dorosłymi to niejako możemy pominąć proces doświadczania siebie w działaniu, ponieważ każdy z naszych uczestników będzie miał już za sobą co najmniej kilkanaście lat różnego rodzaju doświadczeń, nad którymi będzie mógł się analizować. Proste ćwiczenie odkrywania talentów w grupie Przedstawiam Wam jedno z ćwiczeń opisanych w naszym kursie Odkrywania Talentów w Edukacji. Ćwiczenie można stosować w grupach, które już się znają, np. w klasie, która spędziła ze sobą już kilka lat. Jeśli wykorzystujemy je z grupą, która się dopiero zawiązuje, możemy je poprzedzić jakiś ćwiczeniem, w którym uczestnicy będą mogli się przynajmniej trochę zapoznać (np. budowa mostu z papieru i taśmy pomiędzy dwoma krzesłami, ustalenie planu i wyklejanie makiety miasta marzeń, przygotowanie scenki o problemach młodzieży, itp.). Pobierz kartę do ćwiczenia pdf, doc 1. Grupa siada w kręgu. Każdy otrzymuje kartę z napisem: Czego mogę nauczyć się od …? i w miejsce kropek wpisuje swoje imię. 2. Pod tytułem karty mamy tabelkę składająca się z dwóch kolumn: „w sferze wiedzy i umiejętności”, „w sferze cech charakteru”. 3. Uczniowie przekazują kartę osobie po swojej lewej stronie i każdy wypełnia kartę osoby siedzącej po prawej. Możemy włączyć jakąś spokojną muzykę. 4. Po minucie (lub dwóch) kartę znowu przekazujemy osobie po lewej. Tym sposobem po jakimś czasie, każdy wpisze coś każdemu i karta wróci do właściciela. 5. Kiedy karta wróci do właściciela zaznacza on kolorem zielonym po trzy stwierdzenia po każdej stronie, z którymi się zgadza, a kolorem czerwonym te stwierdzenia, które są dla niego największym zaskoczeniem. 6. Podsumowanie ćwiczenia możemy przeprowadzić w parach, w których uczniowie odpowiadają sobie na pytanie: „Jak to, co mamy wspólnego, możemy wykorzystać w naszym życiu?”. 7. I tym sposobem zastanowiliśmy się nad jednym z aspektów naszych talentów. Więcej pomysłów na odkrywanie talentów i ich wykorzystywanie opisaliśmy w naszym kursie -> zobacz kurs A Wy jakie macie pomysły na odkrywanie i wykorzystywanie talentów uczniów? Zapraszamy do podzielania się w komentarzach. Przegląd kursu Jak Skutecznie Pracować z Grupą i Klasą: [11/21] Przygoda w edukacji [12/21] Jak uruchomić motywację w naszej grupie? Część 3. Konkretne sytuacje – konkretne rozwiązania [13/21] Jak sobie radzić z komórkami na lekcji? [6 pomysłów] [14/21] Jak rozwiązywać konflikty? [15/21] Dlaczego warto uczyć programowania? [16/21] Kostka emocji [do pobrania] [17/21] 5 elementów inspirującej wywiadówki [do pobrania] [18/21] Prosty sznurkowy gadżet do pracy z grupą [19/21] Egzamin [20/21] Bonusowa niespodzianka 1. [21/21] Bonusowa niespodzianka 2.
Czy każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego? Jak wytropić swój talent? Coraz częściej słyszymy o innowacyjnych pomysłach Polaków, bo ich talent ujrzał światło dzienne. Przykładem jest Olga Malinkiewicz, która jako pierwsza wykorzystała minerały perowskity do zasilania smartfonów. W czasie lekcji uczniowie dowiedzą się, co właściwie można nazwać mocną stroną i poszukają jej u siebie. Przeanalizują historie sławnych osób, by przekonać się, co - oprócz posiadanego talentu - wpłynęło na sukces, który osiągnęli. Uczniowie przejdą drogą dedukcji od potocznej definicji sukcesu do realnej siły mocnych stron. Nauczą się znajdować podobieństwa i różnice między sobą, szukając odpowiedzi na pytanie: czy każdy z nas musi mieć takie same mocne strony? A może w naszej klasie każdy ma inne pasje i talenty? Nauczyciel ma do dyspozycji film z miniwykładem, dziennik sukcesów, kartę pracy "mocne strony", historie sławnych osób oraz wszelkie informacje merytoryczne potrzebne do przeprowadzenia lekcji. Scenariusz zawiera wskazówki do zdalnej realizacji.
7 września 2015 roku w katedrze odbyła się msza św. w intencji placówek Sternika. Eucharystii przewodniczył abp Stanisław Gądecki. Z małym opóźnieniem otrzymaliśmy tekst homilii. Abp Stanisław Gądecki Błogosławieństwo rozwoju. Eucharystia szkół „Sternika” (Katedra Poznańska – Dzisiaj spotykamy się w Poznańskiej Katedrze na Mszy Świętej celebrowanej w intencji szkół fundacji „Sternik”. Modlą się wspólnie dyrektor, nauczyciele, katecheci, pracownicy szkoły, rodzice i dzieci. Wszyscy razem prosimy Pana Boga o błogosławieństwo na rozpoczęty, nowy rok szkolny, który pragniemy przeżywać w towarzystwie Chrystusowej łaski. Razem z Chrystusem pragniemy bowiem stać się ludźmi mądrzejszymi i lepszymi. Przy takiej okazji chciałbym powiedzieć kilka słów o dobrej szkole. Chciałbym to uczynić zwracając najpierw uwagę na jedną zasadę ogólną dotyczącą każdej katolickiej szkoły oraz trzy wynikające z niej zastosowania szczegółowe. 1. BŁOGOSŁAWIEŃSTWO ROZWOJU Zasadę ogólną katolickiej szkoły przedstawia nam przypowieść o talentach. „Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności i odjechał” (por. Mt 25,14). Głównym przesłaniem tej przypowieści jest obowiązek nieustannego rozwoju uczniaChrystusa. Reflektując nad tą przypowieścią dochodzimy do kilku prostych wniosków: Wszystkie nasze talenty i zdolności są darem Stwórcy a nie owocem naszej zapobiegliwości. Pociechą dla nas jest to, że nikt na świecie nie jest totalnym beztalenciem. Każdy posiada przynajmniej jeden talent (i tylko nieumiejętność rodziców, nauczycieli, albo lenistwo samego ucznia może przyczynić się do tego, że talent ten zostanie zakopany). Rozdzielając ludziom różną ilość talentów, Bóg z pozoru wydaje się niesprawiedliwy, ponieważ sprawia, iż na starcie ludzie znajdują się w sytuacji nierównej. Ostatecznie jednak Bóg okazuje się sprawiedliwym przez to, że od każdego człowieka żąda na końcu tyle samo, tzn. 100% więcej ponadto, czym go na początku obdarzył. Bóg nie żąda od nas rozwijania zdolności, których nie posiadamy. Bóg daje człowiekowi tylko tyle talentów, ile ten jest w stanie rozwinąć swoimi siłami („każdemu według jego zdolności” [kata thn idian dunamin], czyli według posiadanej przez niego dynamiki). Człowiekowi – mawiał Arystoteles – godzi się starać tylko o taką wiedzę, która jest na miarę jego zdolności. Będąc wyposażonym w rozum i wolność, każdy z nas bierze na siebie główną odpowiedzialność za własny rozwój, za swoje zbawienie. Krępowany lub wspomagany przez rodziców i pedagogów oraz otoczenie – niezależnie od stopnia uległości wpływom zewnętrznym – pozostaje głównym sprawcą swego własnego pomyślnego lub niepomyślnego losu. Jedynym sposobem zachowania talentu jest jego stałe rozwijanie (np. ten, kto posiada talent do gry na pianinie, im więcej ćwiczy, tym większą ma szansę na stanie się mistrzem); „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”). Rozwoju nie da się osiągnąć bez wysiłku i cierpienia („Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała (Rz 8,22-23). Wszystkie nasze talenty mają ostatecznie służyć chwale Bożej („a ja – mówi Chrystus – po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność”). Ostateczną nagrodą za stuprocentowy, kompletny rozwój talentów nie jest wcale odpoczynek, lecz jeszcze bardziej wymagające zadanie („nad wieloma cię postawię”). Tak wygląda – przedstawiona w przypowieści o talentach – generalna zasada dotycząca rozwoju każdego człowieka, nie tylko ucznia. Tę ogólną zasadę dobra szkoła winna realizować w trzech wymiarach. Na płaszczyźnie rozwoju fizycznego, intelektualnego i duchowego. 2. ROZWÓJ CIAŁA Na początku szkoła winna troszczyć się o rozwój fizyczny ucznia. Ciało ludzkie jest bowiem arcydziełem stworzenia w porządku materialnym. Ciało jest warte poszanowania i rozważnej opieki, ponieważ jest przeznaczone do ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią. Praca nad rozwojem zdrowego, sprawnego, silnego organizmu uczy nas tego, że człowiek nie może osiągnąć niczego wzniosłego, bez uprzedniego przebycia ascetycznej drogi wysiłku, który go hartuje i umacnia. Ćwiczenie ludzkiego ciała stanowi – pośrednio – symbol kształtowania ludzkiego ducha. Przecież każdy rodzaj sportu może nieść ze sobą bogactwo takich wartości jak: metodyczne przygotowanie, ćwiczenie odruchów, wyważone zaangażowanie własnych energii, kształtowanie woli, męstwo, kontrolę wrażliwości, wytrwałość, wytrzymałość, znoszenie trudów i niewygód, wstrzemięźliwość, panowanie nad własnymi uczuciami, poczucie lojalności, umiejętność podporządkowania się zasadom, prawość, uczciwość zakazującą posługiwanie się oszustwem, poświęcenie, wyrzeczenie i solidarność, kiedy trzeba pozostać w cieniu dla dobra własnej drużyny, braterstwo, przyjaźń, wierność zobowiązaniom, szlachetność, sprawiedliwość, wspaniałomyślność wobec zwyciężonych, skromność w triumfie, równowagę w razie niepowodzenia. Wszystkie te wartości – choć są ściśle powiązane z rozwojem fizycznym – zapowiadają również całokształt rzeczywistości moralnej. 3. ROZWÓJ INTELEKTUALNY Ale szkoła katolicka zabiega nie tylko o wychowanie fizyczne. Jej zadaniem jest także troska o rzecz daleko ważniejszą, tj. o sprawność intelektualną ucznia. Nad zwiększeniem możliwości intelektualnych ucznia zastanawiano się od starożytności. Wystarczy przytoczyć fragment z rabinackiego traktatu zatytułowanego Pirqe Abot, tj. „Powiedzenia Ojców” (VI, 5). Jest to jedyny traktat Miszny, będący zbiorem opinii nie posiadających charakteru prawnego, pochodzący z okresu drugiej świątyni jerozolimskiej (czyli sprzed 70 roku po Chr.). Traktat ten podaje 48 warunków skutecznego studiowania Prawa Bożego. Warunki te można – w większości – przenieść z powodzeniem na teren każdego rodzaju nauczania. Co zakłada ten traktat? uczenie się słuchanie uporządkowana mowa pojętność serca bojaźń obawa łagodność pogoda ducha czystość kontaktowanie się z mądrymi dyskusja z kolegami dyskusja z uczniami wypoczęty umysł znajomość Pisma Świętego znajomość Miszny niewiele zajęć zarobkowych niewiele związków niewiele luksusów niewiele snu niewiele plotek niewiele kontaktów długie cierpienie dobre serce zaufanie do nauczycieli przyjmowanie karcenia znajomość własnego miejsca zadowolenie z własnego zadania roztropność w rozmowach nie przypisywanie sobie zasług uprzejmość umiłowanie Boga umiłowanie stworzeń umiłowanie sprawiedliwości umiłowanie prawości unikanie zaszczytów nie nadymanie się pychą z racji posiadanej wiedzy ostrożność w wydawaniu rozstrzygnięć wspólne znoszenie ciężarów postrzeganie drugiego w dobrym świetle prowadzenie go do prawdy i pokoju spokojny umysł podczas studiowania pytanie i odpowiadanie słuchanie i dodawanie do tego, co się usłyszało uczenie się w celu nauczania uczenie się w celu wykonania przyczynianie się do tego, by własny nauczyciel stawał się coraz mądrzejszy medytowanie nad tym, co się usłyszało podawanie autora cytatów W procesie kształcenia to nie fakty są najważniejsze. Istota kształcenia intelektualnego nie polega na wpajaniu wiedzy faktograficznej, ale na ćwiczeniu umysłu w dochodzeniu do tego, czego się nie da znaleźć w podręcznikach. Nie osiągnie się tego z pewnością przez uciekanie się szkoły do takich metod jak zastraszanie, przemoc czy sztuczny autorytet. Metody te niszczą u uczniów naturalne odruchy, szczerość i wiarę w siebie, czyniąc z nich ludzi uległych (por. Albert Einstein). W edukacji intelektualnej nie idzie o formowanie ludzi kompetentnych w wąskiej specjalizacji, ale o formowanie ludzi mądrych, czyli dobrych. Człowiek uczciwy bowiem „im więcej się uczy, tym więcej kocha bliźniego. Niegodziwiec natomiast im więcej się uczy, tym bardziej oddala się od ludzi (przysłowie wietnamskie). Ostatecznie jednak los człowieka zależy nie tyle od jego wykształcenia, ile raczej od jego mądrości, czyli od wykorzystania inteligencji, wiedzy i wykształcenia po to, by kochać ludzi. 4. ROZWÓJ DUCHA Poza rozwojem ciała i intelektu, szkoła winna też dbać o trzecią płaszczyznę. Winna troszczyć się o rozwój ludzkiego ducha, bez którego świat nigdy nie będzie bezpieczny. Jej zadaniem jest nie tylko dydaktyka, ale również wychowywanie, czyli „dźwiganie człowieka wzwyż”. Historia II wojny światowej jest tego oczywistym przykładem. Ta katastrofa nie była wcale niespodzianką. Ona była prostą konsekwencją wcześniejszej katastrofy duchowej Europy. Ludzie, którym wpojono zasadę, że prawdą jest to, co przynosi korzyść, chętnie przystali na jeszcze większą korzyść, jaką przynosi kłamstwo. To z powodu zaniedbania osób odpowiedzialnych za życie narodów ludzie zaczęli odnosić wrażenie, że nauka służy do wykorzystywania innych, mównice w parlamencie służą hipokryzji a religia – uspokojeniu sumienia. W ten sposób człowiek, który najpierw był gotów się powiesić, doszedł do wniosku, że lepiej jest wieszać innych (A. J. Heschel). Kopernik uczył, że: „Zadaniem wszystkich nauk szlachetnych jest odciągać człowieka od zła i kierować jego umysł ku większej doskonałości”. Był on bowiem przekonany, że ten, kto nie postępuje zgodnie z mądrym myśleniem, ten zaczyna myśleć zgodnie ze swoim niemądrym postępowaniem. Niestety, co dla Mikołaja Kopernika było oczywiste, dzisiaj stanęło pod znakiem zapytania. Doświadczenia, jakie poczyniła ludzkość w minionym stuleciu zdecydowanie przeczą optymistycznemu przekonaniu o silnej więzi między zdobywaniem wiedzy a postępem moralnym człowieka. Ludźmi zdolnymi do największego barbarzyństwa, winnymi największych ludobójstw w historii ludzkości, tymi, którzy z antropologii, z medycyny, socjologii, historii a także z innych nauk uczynili ślepe niewolnice ideologii okazali się nie tyle niewykształceni prostacy, ile właśnie ludzie wykształceni. Nazizm i komunizm – czyli narodowy i międzynarodowy socjalizm – nie były wcale propagowane jedynie przez psychopatów i prymitywnych nieuków. Przeciwnie, te ideologie miały na swoich usługach całe rzesze ludzi wykształconych. Podobnie też bliższe naszym czasom umysły, w których zrodził się plan systematycznego ludobójstwa na narodzie kambodżańskim były wcześniej kształcone na Sorbonie. Z kolei osoby odpowiedzialne za przygotowanie i przeprowadzenie ataku na World Trade Center kształciły się na wyższych uczelniach Niemiec. „Wychowanie o charakterze wyłącznie technicznym i praktycznym może doprowadzić do tego, że młode pokolenia staną się podobne do ‘ucznia czarnoksiężnika’ – ze znanej opery Paula Dukasa – który to uczeń potrafił wywoływać duchy, ale nie był w stanie nad nimi zapanować. Dlatego formacja, która nie bierze pod uwagę konieczności działania moralnego jest w stanie zniszczyć przyszłość ludzkości” (por. kard. Z. Grocholewski, Osoby konsekrowane i ich misja w szkolnictwie). Dlatego słusznie powtarzała Służebnica Boża, hrabina Zamoyska: „Bez czystości serca – umysł zawsze jest ciemny”. „Wszelka nauka bez wiary służy raczej do paczenia umysłu, niż do kształcenia go; ale jeżeli nauka bez wiary wykoleja umysł, a tym samym sąd i życie całe, to nauka oparta na wierze i jej towarzysząca stokroć pomnaża dobrodziejstwa płynące z wiary”. „Tak społeczeństwa jak i jednostki, które się przykazaniami Boskimi nie rządzą lub rządzić przestają, utrzymują się w stanie barbarzyństwa lub do niego muszą powrócić”. Słusznie powtarzała Matka Teresa z Kalkuty: „Kto nie daje człowiekowi Boga, ten daje mu o wiele za mało”. Gdy z pola naszego widzenia znikają święci, wtedy z oczu jednostek i zbiorowości giną stałe punkty odniesienia tak dla naszego myślenia, jak i dla naszego działania. Dlatego też do pracy z młodymi potrzebni są najlepsi wychowawcy. Najbardziej dojrzali, kochający młodych, gotowi do towarzyszenia młodemu człowiekowi w roli przewodnika i przyjaciela, będący wzorcami osobowymi. Do tego rodzaju pracy potrzeba prawdziwych świadków. Takim człowiekiem był Jose Maria Escriva de Balaguer. „Chcąc uczyć prawdy, pracowitości, przyzwoitości, uprzejmości – trzeba być prawdomównym, pracowitym, przyzwoitym, uprzejmym. W porządku materialnym nikomu nie przychodzi do głowy dawać to, czego nie posiada; jakimże sposobem w porządku umysłowym lub duchowym można by tego dokonać?” (Jadwiga Zamoyska, Myśli wybrane, 65). ZAKOŃCZENIE Na koniec – słowami modlitwy Jana Pawła II – prośmy Boga o dary Ducha Świętego dla wszystkich, którzy poprzez edukację – tak uczący jak i uczniowie – uczestniczą w procesie „dźwigania społeczeństwa wzwyż”. Prośmy Boga: O dar Mądrości, dla lepszego poznania Boga i jego doskonałości. O dar Rozumu, dla lepszego zrozumienia tajemnic wiary świętej. O dar Umiejętności, abyśmy w życiu umieli kierować się zasadami wiary. O dar Rady, abyśmy we wszystkim u Boga szukali rady i ją znajdowali. O dar Męstwa, aby żadna bojaźń ani względy ziemskie nie oderwały nas od Boga. O dar Pobożności, abyśmy zawsze służyli boskiemu majestatowi z synowską miłością. O dar Bojaźni Bożej, abyśmy lękali się grzechu, który Ciebie Boże obraża.
Podczas pracy w szkole wielokrotnie słyszałam od uczniów, że nie mają oni żadnego talentu. W przekonaniu młodzieży istnieje ich tylko kilka: zdolności muzyczne, plastyczne, sportowe, matematyczne – i właściwie tyle. Uczniowie myśleli, że jeśli ktoś nie ma któregoś z nich, jest po prostu beztalenciem. W takim spojrzeniu na rzeczywistość trudno jest uczniom zrozumieć przypowieść o talentach. Mają oni poczucie, że to ich nie dotyczy. Zawsze podczas lekcji o talentach starałam się z klasą najpierw odkryć i nazwać jak najwięcej zdolności, jakie mogą posiadać ludzie. Wspólnie byliśmy w stanie wypisać ich naprawdę wiele i wśród nich każdy uczeń był w stanie odnaleźć siebie. W ten sposób mogliśmy niejako udowodnić, że każdy dostał od Pana Boga jakiś dar. Idealną pomocą w ujęciu tego tematu okazał się też niespełna dwudziestominutowy film Cyrk Motyli. Warto zrealizować lekcję o talentach na podstawie tego właśnie filmu, ale wraz z wykorzystaniem poniżej opisanych metod, które pomogą rozwinąć szerzej wspomniany temat. Nie jest to typowy scenariusz lekcji, ale raczej propozycja metod do wyboru, w zależności od czasu, jakim dysponujemy, i otwartości czy inteligencji emocjonalnej klasy, którą uczymy. U mnie zazwyczaj wygląda to tak, że na pierwszej lekcji oglądamy film i rozmawiamy o nim, a na drugiej prowadzę zajęcia o talentach. Bywa, że uczniowie tak wciągną się w niektóre zadania i metody, że realizujemy temat na trzech godzinach lekcyjnych. Jeśli jednak mamy ograniczony czas, można poprosić uczniów, by obejrzeli film w domu, a nawet rozdać arkusze z pytaniami otwartymi (poniżej), które pomogą im się zastanowić nad Cyrk Motyli Film ukazuje grupę cyrkowców, którzy podróżują wraz z właścicielem Cyrku Motyli – Mendezem – i występują w różnych miastach. Pewnego dnia sami postanawiają odwiedzić inny cyrk. Trafiają do miejsca, w którym spotykają: kobietę z brodą, siostry syjamskie, mężczyznę wytatuowanego od stóp do głów, a na koniec widzą człowieka, o którym się mówi, że opuścił go sam Bóg. Jest nim Will – główny bohater filmu. Charakterystyczną cechą postaci jest to, że nie posiada on ani rąk, ani nóg. Na uwagę zasługuje to, że wszystkie osoby występujące w drugim cyrku są niesamowicie smutne. Odwiedzający śmieją się z nich, czują odrazę, a jedno z dzieci rzuca nawet pomidorem w Willa. Taki stan rzeczy wydaje się ogólnie przyjętym zachowaniem, jednak Mendez nie pozwala na takie traktowanie chłopca. Podchodzi do bohatera i mówi mu, że jest przepiękny. Spotyka się to z jego oburzeniem, ale po wyjściu zwiedzających, dowiedziawszy się, że miał do czynienia z dyrektorem Cyrku Motyli, Will postanawia uciec i dołączyć do nich. W tym celu chowa się w ciężarówce i po jakimś czasie trafia do ich obozu. Will cały czas ma nadzieję, że będzie również mógł występować w nowym zespole. Padają jednak bardzo ważne słowa ze strony Mendeza: „W pokazywaniu niedoskonałości nie ma nic inspirującego”. Przedstawia przy tym sylwetki kilku osób pracujących w cyrku. Poznajemy historię mężczyzny, który w przeszłości był skory do bójek, a po dołączeniu do trupy i latach ciężkiej pracy został najsilniejszym mężczyzną. Przedstawiona jest także sytuacja młodej kobiety – Any – pracującej wcześniej w domu publicznym, która zaszła w ciążę, ale dzięki Mendezowi stała się cyrkową królową przestworzy oraz historia podeszłego już w latach Poppy’ego, który żebrał na ulicy, grając na akordeonie, a dzięki zaproszeniu przez dyrektora Cyrku Motyli stał się wybitnym akrobatą. Will dzięki przynależności do grupy osób, które przeszły wewnętrzną metamorfozę, sam powoli zaczyna akceptować siebie. Punktem kulminacyjnym filmu jest sytuacja nad rzeką, kiedy to wszyscy przyjaciele z cyrku pływają i bawią się w wodzie, a Will chce do nich dołączyć. Musi jednak przejść przez rzekę. Gdy zaczyna wchodzić na tamę z kamieni i drewna, przewraca się na brzuch. Nie posiadając kończyn, nie potrafi nawet wstać. Prosi więc o pomoc przechodzącego obok Mendeza, ale ten odpowiada, że nasz bohater na pewno sam sobie poradzi. Will próbuje się podnieść. Z niemałym trudem, ale w końcu mu się to udaje. Pełen radości i odwagi rusza przez tamę, jednak w pewnym momencie ześlizguje się i wpada do głębokiej wody. Przyjaciele zaczynają go szukać, nurkują, ale nagle staje się niesamowita rzecz – Will wynurza się o własnych siłach na powierzchnię. Okazuje się, że potrafi pływać. Ta sytuacja całkowicie zmienia jego miejsce w cyrku. Zaczyna występować w nim jako człowiek, który choć nie ma kończyn i nie boi się skoczyć z wysokości do niewielkiego basenu. Jego występ i odwaga budzą niesamowity podziw wśród publiczności oraz dają siłę dziecku, które chodzi o kulach. Niezwykle symboliczną częścią filmu są kilkukrotnie pojawiające się epizody o synu Any – małym Sammym, który opiekuje się gąsienicą zamkniętą w słoiku. Tymczasem zamyka się ona w kokonie, aby na koniec filmu wyfrunąć ze szklanego naczynia jako piękny motyl. Obrazuje to przemianę Willa i innych jego przyjaciół z cyrku. Choć film jest krótki, bardzo wzrusza, zadziwia i daje do myślenia. Ukazuje, że każdy z nas jest na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny oraz że każdy ma jakieś ukryte talenty i predyspozycje. Uczy również, że należy skupiać się na swoich zaletach, a nie dostrzegać same wady. Nick Vujicic Warto również zaznaczyć, że bardzo ciekawą historię ma aktor, który grał głównego bohatera. Jest nim bardzo znany mówca motywacyjny Nick Vujicic, który urodził się bez kończyn. Mimo wielkiego kryzysu w dzieciństwie i chęci popełnienia samobójstwa zaczął akceptować siebie dzięki Biblii i wierze w Boga. Na co dzień zmaga się z trudnościami, które pokonuje, by żyć samodzielnie, przy czym próbuje robić znacznie więcej niż przeciętny człowiek – skacze ze spadochronem, podróżuje po wszystkich kontynentach, przemawia do milionów ludzi, pisze książki. Ponadto jest szczęśliwym mężem i ojcem dwójki dzieci. Zazwyczaj po obejrzeniu filmu na lekcji opowiadam pokrótce historię Nicka. Niektórym jest on znany, ale zawsze trafi się ktoś, kto myśli, że brak kończyn jest to wynik efektów specjalnych filmu. Rozmowa o filmie Kiedy obejrzymy już film i nawiążę do historii życia głównego aktora, przechodzę do rozmowy – pogadanki na temat samego filmu. Oto przykładowe pytania, które można zadać, a następnie rozwinąć: Dlaczego film nosi tytuł Cyrk Motyli? Czym różnią się oba cyrki i ich dyrektorzy? Kim byli cyrkowi artyści, zanim trafili do Cyrku Motyli? Jak zmienili się bohaterowie pod wpływem Mendeza? Czego symbolem jest słoik z gąsienicą i kokonem? Która scena/które zdanie najbardziej zapadło wam w pamięć? Czy zgadzacie się ze stwierdzeniami: „Im trudniejsza walka, tym większe zwycięstwo” oraz „W pokazywaniu niedoskonałości nie ma nic inspirującego”? Warto wspomnieć, że na to, czy czujemy się jak gąsienica, czy jak kokon, wpływa wiele sytuacji – to, w jakim żyjemy środowisku (wśród ludzi, którzy nas kochają i dowartościowują, czy ze znajomymi i rodziną będącymi jak ludzie z drugiego cyrku), czy odkryliśmy nasze mocne strony – talenty – oraz czy mamy świadomość, że Bóg nas stworzył na swój obraz i kocha nas, wspiera i dostrzega w nas piękne rzeczy, widzi w nas motyle – jest trochę jak dyrektor Mendez. Zazwyczaj w tym momencie kończy się pierwsza lekcja. Temat można jednak kontynuować na następnej lekcji z wykorzystaniem poniżej prezentowanych metod. Lista talentów Jak wspomniałam na początku, uczniowie często myślą, że talentów jest tylko kilka. Prezentowana poniżej metoda pozwala na uświadomienie im, że talentów jest znacznie więcej. Aby wykonać to zadanie, będą potrzebne karteczki samoprzylepne (najlepiej żółte, z przyciętymi rogami, aby wyglądały jak monety). Na początku należy podzielić całą klasę na trzyosobowe grupy i wręczyć im po pięć karteczek. Zadaniem uczniów będzie napisać na każdej po jednym talencie. Po upływie wyznaczonego czasu (około trzech minut) przedstawiciel pierwszej grupy odczytuje napis z jednej kartki i umieszcza ją na tablicy, po czym zaczyna czytać swoją propozycję osoba z drugiej grupy, następnie z trzeciej. Jeśli talent się powtarza, drużyna musi wymyślić inny lub zamienić karteczkę na taką, której treść nie figuruje na tablicy. Po przyczepieniu po jednej kartce przez wszystkie grupy powtarzamy turę, aż wszystkie kartki znajdą się na tablicy, a treść każdej będzie inna. W tym ćwiczeniu pozwalam klasie inspirować się odpowiedziami z internetu. Warto też zaznajomić się z trzydziestoma czterema talentami Gallupa i pomóc uczniom w szukaniu odpowiedzi. Plecak talentów To zadanie dla klas otwartych, w których są osoby dla siebie bardzo życzliwe (w „trudnych” klasach ciężko będzie tę metodę zrealizować). Polega ono na przyklejeniu p... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 6 wydań magazynu "Katecheza" Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online Dostęp do filmów szkoleniowych ...i wiele więcej! Sprawdź
kazanie dla dzieci o talentach